Wiadomość

Jesienne trendy w spodniach: 6 modeli, na które warto uważać przy zakupach

Amerykańskie stylistki — Ashley Jebran z Nowego Jorku, Hannah Timm z Pittsburgh i Laura Gregory — rozpisują dla Yahoo listę sześciu jesiennych trendów na spodnie, a brytyjski Who What Wear dorzuca…

Jesienne trendy w spodniach: 6 modeli, na które warto uważać przy zakupach

Sześć jesiennych trendów na spodnie. Sprawdziłam, co naprawdę jest w ich składzie

Amerykańskie stylistki — Ashley Jebran z Nowego Jorku, Hannah Timm z Pittsburgh i Laura Gregory — rozpisują dla Yahoo listę sześciu jesiennych trendów na spodnie, a brytyjski Who What Wear dorzuca wariant „francuski" z garniturowymi spodniami i ciemnym denimem w roli głównej. Brzmi jak spis życzeń z okładki modowego magazynu, ale zanim klikniecie „kup teraz", warto zatrzymać się przy metce ze składem. Te trendy mają bowiem wspólny mianownik: syntetyczne tkaniny, które nie oddychają, nie biodegradują i przy każdym praniu dosypują mikroplastiku do ścieków — a nosząc je na gołej skórze, fundujecie sobie kontakt z substancjami endokrynnie czynnymi na co dzień.

Satyna i tafta: błysk, który nie oddycha

Stylistka Jebran zachwala spodnie satynowe i taftowe za teksturę, która — jej zdaniem — nawet prostą stylizację potrafi wynieść na wyższy poziom. W praktyce oznacza to najczęściej 100% poliester albo mieszankę z acetatem: tkaninę nieoddychającą, nieodprowadzającą potu i elektryzującą się przy zdejmowaniu. Pod spodniami macie ciepłą bieliznę i skórę tracącą termoregulację pod syntetyczną folią, a każdy ruch generuje tarcie sprzyjające podrażnieniom i tzw. trądzikowi mechanicznemu na udach oraz pośladkach. Jeśli już koniecznie chcecie ten błysk, szukajcie prawdziwego jedwabiu (certyfikat GOTS albo oznaczenie „100% mulberry silk") albo satyny z lyocelu — oddychającej i biodegradowalnej. Poliester na jesień pod golf to proszenie się o prosówki.

Cargo i denim: wygoda w cieniu chemii barwników

Hannah Timm cargo nazywa łatwym zamiennikiem dżinsu, a Laura Gregory wskazuje ciemny denim jako jesienną bazę — jej zdaniem głęboki indygo lub czysty ciemny wash natychmiast podnosi rangę jeansów. Problem: klasyczny denim to bawełnia barwiona indygiem w procesie wielokrotnych kąpieli chemicznych, a domieszka elastanu — niezbędna w wersji „stretch" — w cieple i wilgoci uwalnia resztkowe monomery. Cargo z sieciówki to z kolei najczęściej poliester albo nylon, czyli kolejna dawka mikroplastiku. Rozsądna alternatywa: denim z certyfikatem GOTS, z domieszką lyocelu zamiast elastanu, oraz cargo z bawełny organicznej z recyklingu. Ciemne barwniki wymagają intensywniejszych pigmentów, więc nową parę wypierzcie przed pierwszym założeniem z dodatkiem łyżki octu. To nie biohackerski rytuał, tylko realne wiązanie nadmiaru formaldehydu i luźnych barwników, które wdychacie przez pierwsze dni noszenia.

Garniturowe z obniżonym stanem: tkanina ważniejsza niż krój

Jebran przekonuje, że spodnie garniturowe w niskim lub średnim stanie to klucz do mniej biurowej, bardziej przemyślanej sylwetki. Zgoda, ale najważniejszy jest skład. Tanie „tailored" z sieciówek to mieszanka poliestru z wiskozą, która po pierwszym praniu wypycha się w kolanach i nie oddycha. Inwestujcie w wełnę virgin wool z niewielką domieszką elastanu, mieszanki wełny z lnem albo — dla wegan — wysokogatunkowy lyocell z domieszką bawełny. Te tkaniny regulują temperaturę, nie pillingują się po dwóch sezonach i przepuszczają powietrze, więc skóra pod spodem nie gotuje się w zamkniętej kapsule. Pamiętajcie: niska cena kroju to najczęściej niska cena surowca, a tę płacicie potem skórą i pralką.