Wiadomość

London Fashion Week: 5 trendów, które warto wdrożyć do codziennej garderoby

Według relacji portalu Outlook Luxe, marcowy London Fashion Week AW26 wyłonił pięć trendów, które przeniknęły z wybiegów na ulice – prezentowane w takich lokalizacjach jak 180 The Strand i Tate Britain.

London Fashion Week: 5 trendów, które warto wdrożyć do codziennej garderoby

Następna edycja, Spring/Summer 2027, ma ruszyć 17 września. Sprawdziłam, co z tej piątki rzeczywiście zasługuje na miejsce w szafie świadomej konsumentki – i co się za tym kryje, gdy odłożymy marketing na bok i zajrzymy w skład materiałów.

Minimalizm 2.0 i nasycony kolor

Londyn tym razem odszedł od chłodnej surowości na rzecz tak zwanego „minimalizmu 2.0" – czyste linie z emocjonalnym, filmowym podtekstem, jak pokazali Toga Archives i Edeline Lee. Kluczowa zasada: jedna mocna, strukturyzowana rzecz (płaszcz o ostrym kroju albo sukienka z jednym szwem), reszta ma milczeć.

Równolegle projektanci zdecydowanie odrzucili dominację czerni – na wybiegach i w street style'u zagościły elektryczny błękit, kobalt i jaskrawa zieleń, a Harris Reed oraz Chet Lo wplecione motywy florystyczne potraktowali jako symbol odnowy, nie sezonowy banał. Warto szukać nasyconych, malarskich printów, a nie drobnych, cukierkowych wzorków.

Objętość, struktura i powrót rzemiosła

Simone Rocha i Chopova Lowena rozwinęły romantyczną narrację – obszerne spódnice, frędzle i tekstury wprowadziły ruch, ale z zamysłem, nie kostiumowo. Fason działa, gdy spódnica dostaje objętości, a góra zostaje dopasowana; frędzle najlepiej traktować jako akcent, nie jako uniform od stóp do głów. Z kolei Labrum, Paul Costelloe i Tolu Coker postawili na krój, który mówi sam za siebie – powracającym motywem był kołnierz funnel neck, a biżuteria momentami znikała z wybiegów całkowicie. Jedna perfekcyjnie skrojona marynarka albo płaszcz potrafi więcej niż dziesięć dodatków.

Zrównoważoność – hasło kontra metoda

Najciekawszy wątek sezonu według Outlook Luxe to przesunięcie zrównoważoności z deklaracji w konkretną metodę: pojawiły się tkaniny postarzone i upcyklingowane, ręcznie malowany denim, widoczne szycie i celowo niedokończone wykończenia. Rzemiosło jako wartość, nie dekoracja.

I tu pada moje zasadnicze pytanie: czy widać certyfikat przy metce, czy tylko hasło w komunikacji marki? Zanim cokolwiek z tej listy trafi do szafy, sprawdzam skład – obecność GOTS, OEKO-TEX albo przynajmniej jasną informację o pochodzeniu włókna. Romantyczna spódnica z recyklingu bez dokumentacji to wciąż ta sama stara ściema, tyle że w lnianej odsłonie.

Co warto faktycznie wynieść z wybiegów

Glamour, uzupełniając obraz sezonu AW26, dorzuca warstwy z przezroczystością – Prada rozegrała to do czwórki, bo modelki wielokrotnie zdejmowały kolejne elementy na wybiegu – oraz romantyczne akcenty u Cecilie Bahnsen i Sandy Liang: koronki, kokardy, jedwabie. To mile widziane uzupełnienie, ale świadoma szafa zaczyna się tam, gdzie kończy się zachwyt. Mocny krój, jeden nasycony kolor, frędzla jako detal i – jeśli już zrównoważoność – to potwierdzona dokumentem, a nie Instagramem. Londyn pokazał kierunek; reszta zależy od tego, co kupujesz i dlaczego.